
Różne formy sieciowej agresji dotknęły ponad połowę młodych ludzi
Wirtualna zabawa może się przerodzić w jak najbardziej realny koszmar. Najczęstszymi ofiarami agresji w sieci są najmłodsi.Cyberprzemoc, czy inaczej cyberbullying to różnego rodzaju formy prześladowania innych osób z wykorzystaniem Internetu i narzędzi elektronicznych, takich jak poczta elektroniczna, komunikatory, czaty i fora dyskusyjne w Internecie. Coraz częściej jest to także dręczenie za pośrednictwem złośliwych SMS-ów.
W świecie awatarówMłodzież żyje dziś w świecie awatara. Nie jest to jednak bajkowy odpowiednik niebieskiej postaci z filmu Jamesa Camerona, ale jak najbardziej realny problem.
- Mamy do czynienia z nagrywaniem telefonami komórkowymi różnych sytuacji. Na przykład w Toruniu mieliśmy przecież aferę z dręczonym przez uczniów nauczycielem. Wyzywali go, zakładali na głowę kosz na śmieci - mówi Grzegorz Chudzik, koordynator projektu Cyber Młodzież - Cyber Bullying, w ramach którego przeprowadzane są konsultacje dla ofiar agresji w sieci. - Niedawno w Bydgoszczy widziałem, jak chłopcy kopali swojego kolegę, podczas gdy inni stali z boku i nagrywali wszystko telefonami komórkowymi. Nie zdają sobie sprawy, że to nie tylko przemoc fizyczna, namacalna. Jej eskalacja może przecież wpływać także na psychikę.
W ostatnim czasie do mediów docierały często informacje o przypadkach znęcania się nad rówieśnikami czy osobami bezdomnymi. Dzieciaki robią to tylko po to, by zyskać na popularności i osiągnąć wyższą oglądalność w sieci. Młodzi ludzie żyją medialnym świecie, gdzie taka popularność się liczy. Liczy się to, ile kto ma odsłon na stronie internetowej, kto i ile razy oglądał jego zdjęcia na portalach.
Reklama
- Realna rzeczywistość jest coraz mniej ważna, a istotne staje się tylko to, jaką kreację zbudują sobie w Internecie, jaki mają wizerunek, czyli tego awatara - mówi Grzegorz Chudzik. - Internet daje takim osobom przestrzeń do działania. To tam otrzymują pozorną anonimowość, a w dodatku wszystko dzieje się natychmiast, szybciej niż w przypadku tradycyjnej plotki.
Skala przemocyJest to dziecinnie proste i dziecinnie niewinne, ale tylko pozornie. Wystarczy zrobić zdjęcie na lekcji, wrzucić do programu, który zniekształci komuś twarz i umieścić je na fotoblogu. Natychmiast pojawią się komentarze oczerniające tę osobę. Wszyscy zaczną się z niej śmiać, a ona poczuje się osaczona. Można też wyciąć głowę danej osoby i dokleić do nagiej postaci. Jednak publikowanie takich zdjęć bez zgody przedstawianej osoby jest przestępstwem, podobnie jak oczernianie kogoś.
Według danych fundacji „Dzieci Niczyje”, aż 52 procent osób między 12 a 17 rokiem życia spotkało się z przemocą internetową lub telefoniczną. Młodzież skarży się na wulgarne wyzwiska. Co piąty nastolatek był ośmieszany, poniżany lub upokarzany. Szantaże i zastraszanie dotknęły 16 proc. badanych. 57 proc. skarżyło się na zdjęcia i filmy pojawiające się wbrew ich woli. - To jest kwintesencja tego problemu - mówi Grzegorz Chudzik. - Naszym zadaniem jest poinformowanie ludzi o tym, że nie jest to zgodne z prawem, pokazanie mechanizmów, dotarcie do twórców bloga, autora strony. Takimi sprawami zajęła się policja. Znane są już personalia osób zajmujących się takim procederem. Nie są więc więc anonimowe. Tak im się tylko wydaje.
Niewidzialny problemZasadą Internetu jest otwartość, ale trzeba pamiętać, że jak każde inne narzędzie może być on wykorzystany zarówno do słusznych, jak i złych celów. Sieć to obszar na tyle olbrzymi, że organa ścigania nie dadzą rady obronić wszystkich użytkowników. Najważniejsze jest więc rozwijanie świadomości, że cyberprzemoc jest zła, nieetyczna, niezgodna z prawem oraz ma realne skutki
Do czego prowadzi cyberbullying? - Zaniżenie swojej oceny, depresja, ucieczki ze szkoły, a nawet próby samobójcze - mówi Grzegorz Chudzik. - Niestety, w świadomości społecznej ten problem właściwie nie istnieje. Nauczyciele pewnie wiedzą, że teoretycznie jest coś takiego, ale nie wiedzą, jak interweniować, jak rozpoznawać takie zagrożenia. Młodzież przyjmuje to jako normę, a specjaliści skupiają się na przemocy fizycznej lub uzależnieniach. Ten problem jest w ogóle pomijany w poradniach. Systemowo cyberprzemocy nie ma.
Autor: Artur Olewiński, Piątek, 30 Września 2011 - Nowości Dziennik Toruński